Ko³o £owieckie   Ko³o £owieckie
  [ Zaloguj | Rejestracja ]     Dzisiaj jest : 07 Wrzesieñ 2010, Wtorek 
 Menu strony
 Nowe pliki
Polowanie

Wszystkie kategorie » Relacje z polowañ » Rykowisko

Rykowisko
21 Lipiec 2005, Czwartek

Rykowisko! Czas mi³osnych uniesieñ dla jeleni, dla mnie czas urlopu. Spêdzam go zawsze z dala od zgie³ku miasta wyciszaj±c siê wewnêtrznie, zapominaj±c o k³opotach i troskach dnia codziennego....[kliknij na tytu³]

Rykowisko! Czas mi³osnych uniesieñ dla jeleni, dla mnie czas urlopu. Spêdzam go zawsze z dala od zgie³ku miasta wyciszaj±c siê wewnêtrznie, zapominaj±c o k³opotach i troskach dnia codziennego. Jedyne lekarstwo na stres, frustracje, przemêczenie, odskocznia od tego, czego mam w nadmiarze przez d³ugi rok.

Zimna wrze¶niowa noc mia³a siê ku koñcowi, dla mnie zaczyna³a siê jedna z wielu przygód, które przez si³ê prze¿yæ zapamiêtuje siê do koñca ¿ycia...

Kiedy zajecha³em na „Kwadratow± ³±kê” byki rycza³y w najlepsze: jeden na skraju ³±ki, drugi w pobliskiej dr±gowinie, inne w grubym drzewostanie rozdzielone niewidzialn± granic±, któr± co pewien czas jaki¶ odwa¿ny ch³yst próbowa³ naruszyæ, pogoniony przez w³adcê chmary. Sta³em wpatrzony w rozgwie¿d¿one niebo, ws³uchuj±c siê w koncert, który oczami wyobra¼ni pozwala³ mi podziwiaæ swoisty spektakl, rozgrywaj±cy siê wokó³ mnie. „Widzia³em” starego byka stadnego rycz±cego basem i strzeg±cego zazdro¶nie swego haremu i podkradaj±ce siê m³ode byczki chc±ce skorzystaæ z nieuwagi w³adcy… w innym miejscu bêd±cego ci±gle w ruchu „samotnika”, któremu z racji wieku nie dane by³o jeszcze posiadaæ wy³±cznie dla siebie choæby jednej ³ani, w jeszcze innym miejscu gonitwy, ³amanie ga³êzi i wreszcie charakterystyczny odg³os zwarcia siê dwóch rywali. Sta³em ws³uchany w to wszystko, reflektuj±c siê dopiero wraz z pierwszymi oznakami brzasku na niebie.

Byki schodz± w g³±b lasu, czas wiêc podej¶æ jak najbli¿ej tego wybranego.
Sprawdzi³em wiatr i ruszy³em za - w mojej ocenie - bykiem wartym rozpoznania. G³os byka dochodzi³ z odleg³o¶ci ok. 200-300 metrów, ale kierunek przez...bagna. Doszed³em do rowu bêd±cego ich granic± i nie odwa¿y³em siê po ciemku przej¶æ bagnistego oddzia³u. Czekaj±c do ¶witu s³ucha³em oddalaj±cego siê koncertmistrza, ale po pewnym czasie byk siê "umiejscowi³" dwa oddzia³y dalej. Ruszy³em, kiedy mog³em bez u¿ycia latarki dostrzec co mam pod nogami. Po pó³ godzinie byka mia³em ok.100 metrów przed sob±, wiatr idealny i w ko³o ...ch³ysty. Ostatnie 50 metrów do miejsca, z którego mog³em obejrzeæ to, do czego mnie pcha³o pokona³em czo³gaj±c siê. By³ moment, ¿e z wysokich tawu³ nade mn± stan±³ ch³yst zaciekawiony tym, co siê dzia³o na le¶nym dukcie. Wietrz±c mnie prysn±³ jak poparzony... ju¿ my¶la³em, ¿e to koniec zabawy, ale "stary" dalej rycza³ ju¿ prawie w zasiêgu rêki. Wreszcie, zamaskowany rozwidlon± sosn± wyprostowa³em siê i ujrza³em!!!

Dwadzie¶cia metrów przede mn± jedna ³ania i ...dziesi±tak jednostronnie koronny w ok. 7-8 g³owie. Serce wali³o mi jak m³ot pneumatyczny, w gardle zupe³na sucho¶æ, broñ na ramieniu, lornetka na szyi i przede mn± spektakl jak na d³oni. £ania nie pozwala³a bykowi na "zwieñczenie" dzie³a usuwaj±c siê dwa, trzy kroki po ka¿dej jego próbie ul¿enia sobie, wiêc...rycza³. Sta³em, patrzy³em, s³ucha³em jak zahipnotyzowany a w pamiêci zapisywa³ mi siê obraz tego przepiêknego widowiska. £ania spokojnie ¿eruj±ca nie przejmowa³a siê zupe³nie „wariacjami” swego wielbiciela. Od czasu do czasu podnosz±c ³eb i strzyg±c ³y¿kami nas³uchiwa³a trzasków dochodz±cych z pobliskiego m³odnika. Trwa³o to mo¿e 15-20 minut. Wreszcie powoli, krok za krokiem zaczê³a oddalaæ siê w kierunku grubego drzewostanu z gêstym podszytem. Jelenie sz³y do swej dziennej ostoi na odpoczynek. Zostawi³y mnie wrytego w ziemiê, pe³nego wra¿eñ i czuj±cego dzia³anie adrenaliny jeszcze przez wiele d³ugich minut.

Nagle poczu³em, ¿e jest mi strasznie zimno. Spostrzeg³em swe kompletnie przemoczone ubranie, na którym pozosta³y ¶lady przebytej drogi; pajêczyny, li¶cie paproci, igliwie, b³oto....
Czas wracaæ do samochodu i na kwaterê.

Do dzi¶ odtwarzaj±c obraz z tamtego ranka dziêkujê ¶w. Hubertowi za to, co prze¿y³em niew±tpliwie mocniej i g³êbiej ni¿ koñcz±c podchód strza³em....a mog³em strzeliæ. Pozosta³a wielka satysfakcja z osobi¶cie „wyre¿yserowanego” koñca spektaklu, a przed sob± mia³em jeszcze wiele takich poranków. Satysfakcja, która nadaje sens polowaniom i my¶listwu, pobudzaj±ca do refleksji, pozwalaj±ca „odpuszczaæ” w tzw. stuprocentowych sytuacjach...


 Gor±ce nowo¶ci
 Najnowsza ankieta



 Linki
 Download
 Nowo¶ci
Administrator nie ponosi odpowiedzialno¶ci za tre¶ci ukazuj±ce siê w opiniach u¿ytkowników.
Wszelkie prawa zastrze¿one
TUR Wielkie Oczy © 2005